czwartek, 3 kwietnia 2008

Porozumienie, ale nie koalicja

Sytuacja związana z wyborem Marszałka IP i obsadzeniem stanowiska Kanclerza powoli się klaruje.

Zawierucha powyborcza była do przewidzenia. Sam ostrzegałem, że nowe prawo dotyczące wyborów i Izby Poselskiej może się nie sprawdzić. Na szczęście, jakoś udało się wybrnąć z sytuacji patowej, w której ośmioosobowa legislatura podzieliła się na dwie połówki.

Ważna kwestia to skład tych połówek. Jedną z nich stanowią Robert Czekański, RPS i UKL. NIE jest to jednak przyszła koalicja rządowa, ale raczej POROZUMIENIE Unii Konserwatywno-Liberalnej z koalicją RCA-RPS. O co w tym wszystkim chodzi? Otóż: w imieniu Unii poparłem Pana Czekańskiego w staraniach o fotel kanclerza w zamian za obietnicę realizacji dużej części programu UKL. Gwarancją tej obietnicy jest układ miejsc w Izbie.

No właśnie - miałem stanąć na czele izby niższej, jednak mój Szanowny Rywal (K.Konias), popierany przez drugą połówkę (SPD i LRMK) zdobył tyle samo głosów co ja. Stanęliśmy w obliczu pata. Jednak strony stosunkowo szybko wypracowały kompromis, czego efektem jest podział kadencji na dwie części. W pierwszej Marszałkiem będę ja. Porozumienie UKL z siłami koalicji będzie więc zrealizowane, choć może nie w pełnym wymiarze.

Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że UKL nie wchodzi do koalicji rządowej. Porozumienie, jakie zawarliśmy jest środkiem do realizacji celu, jakim jest nasz program. Za ewentualne błędy Rządu nie bierzemy odpowiedzialności, ale też mamy świadomość, że nie będziemy zbierać pochwał za sukcesy, których przyszłej egzekutywie życzymy. My nastawiamy się na pracę parlamentarną.


Andrzej bar. Dzikowski

1 komentarz:

Unknown pisze...

Mnie bardzo cieszy postawa UKL. Cieszę się, że będziemy mogli współpracować i realizować najlepsze dla Księstwa projekty - ważny choćby projekt naprawy sytuacji w sądownictwie! Brawo UKL.