Wczoraj powstała Koalicja Prawicy Sarmackiej (KPS) - sojusz trzech partii: Unii Konserwatywno-Liberalnej, Narodowego Związku Monarchistycznego oraz Partii Konserwatywnej. Wkrótce po ogłoszeniu wspólnego startu w wyborach, Redaktor Aaron Rozman przeprowadził bezprecedensowy atak na PK za wejscie do naszej koalicji wyborczej oraz na NZM za dawne wypowiedzi nt. inkorporacji. Poplecznicy obecnego układu rządzącego zaczynają się bać porażki?
Dziwny był ten atak. Przede wszystkim zaszkodził on samej Sclavinii. W jego wyniku Emil Potocki, bodaj jedyny Sclavińczyk, który ubiegał się o mandat poselski i mógł mieć bezpośrdni wpływ na władzę państwową, zrezygnował z kandydowania. Nie każdy musi mieć grubą skórę.
I bez sensu jest gadanie w stylu: "Godne pożałowania jest to że wykorzystując nieświadomosc Pana Potockiego wykorzystuje się Sclavinię tylko i wyłącznie do pozyskania głosów…” Pan Potocki doskonale wiedział, co robi - miał bowiem całkiem duże szanse, gdyby Sclavińczycy Go poparli. Ordynacja jest jasna - Sclavińczycy mogli oddać głos pierwszej preferencji na Pana Potockiego, a drugiej np. na Pana Liechtensteina. O żadnym wykorzystywaniu nie ma więc mowy.
Pan Rozman i inni krytycy (związani z SPD) pozbawili Sclavinię szansy na reprezentację w parlamencie. A jej obecność na szczytach władzy wzmocniłaby przecież głos Sclavińczyków oraz byłaby czynnikiem integrującym Sarmację. Start Partii Konserwatywnej z listy KPS był pomysłem Unii Konserwatywno-Liberalnej. Chcieliiśmy, aby nie tylko mówiono o pomocy Krajom Koronnym. Chcieliśmy, aby ich mieszkańcy sami współdecydowali o tej pomocy oraz o życiu całej Sarmacji. Nie udało się. Jak to mamy w zwyczaju, spróbujemy następnym razem.
Nie będę tu namawiał nikogo do głosowania na KPS. Kto ma mózg niech to wszystko przemyśli. Niech się zastanowi, kto najlepiej go może reprezentować.
Andrzej bnt Dzikowski
Członek UKL
środa, 19 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
Zabawne... Pan Potocki szanse miał małe biorąc pod uwagę system głosowania na jaki KPS próbowało namówić Sclavińczyków - Głosowanie na listę - co za tym idzie najbardziej wartościowe głosy zdobyliby wtedy kandydaci zajmujący dwa pierwsze miejsca na Liście KPS - czyli Pan Dzikowski i Pan Browarczyk. Pan Potocki natomiast zostałby na szarym końcu z garstką głosów dalekiej preferencji które w praktyce nie znaczyły by nic... Manewr by się udał gdyby nie długi język pewnego Pana z KPS któremu serdecznie dziękujemy za pomoc ;)
LOL. Jeśli ktoś chce zostać politykiem musi się liczyć z tym, że będzie krytykowany. Niestety, w tym sporcie albo się ma silne nerwy, albo się rezygnuje. Histeryczna akcja p. Potockiego wskazuje, że dobrze się stało, iż nie został wybrany na posła. Wybory uzupełniające nie są tym, co tygrysy lubią najbardziej.
Głosowanie na listę nie oznacza sztywnego głosowania wg ustalonej kolejności. Można było przenieść każdego kandydata na pierwsze miejsce, a resztę analogicznie posunąć do tyłu.
Zrobiliście syf Lichtenstein, to była naprawdę nieczysta zagrywka.
Pan Liechtenstein pisze: "Pan Potocki szanse miał małe biorąc pod uwagę system głosowania na jaki KPS próbowało namówić Sclavińczyków - Głosowanie na listę - co za tym idzie najbardziej wartościowe głosy zdobyliby wtedy kandydaci zajmujący dwa pierwsze miejsca na Liście KPS ". Każdy głosuje jak chce - może na listę, może też na konkretne osoby. Ordynacja na to pozwala. Ja żadnego Sclavińczyka nie namawiałem do głosowania na listę jako całość. Powtarzam to co już właściwie napisałem już w artykule - można głos pierwszy oddać na kogoś z KPS, a drugi na kogoś z SPD. Gdyby Emil Potocki zdobył głosy większości obywatelów ze Sclavinii (np. 6 głosów pierwszej preferencji) to miałby na prawdę realne szanse na wejście - 6 głosów to dobra baza, bo dostałby na pewno wiele głosów dalszej preferencji. A co do braku grubej skóry - lepiej mieć takową, niż przeprowadzać bezsensowne ataki personalne. Jak ja atakuję, to za konkretne działania (lub ich brak), a nie za dawne poglądy (jak to robią niektórzy w stosunku do P.Browarczyka). Pomiędzy UKL a NZM były poważne różnice w przeszłości, a jednak potrafiliśmy się pogodzić dla dobra Sarmacji.
Nie wiem czy Pan kogoś atakuje, czy nie. :) Nie obchodzi mnie to w sumie. Wiem jednak, że jeżeli ktoś chce się zajmować polityką, to z krytyką musi się liczyć - choćby nie (do końca) uzasadnioną, a nie reagować iście histerycznie na byle artykuł w byle gazecie. :)
Prześlij komentarz