Dziwna to motywacja. Konstytucja powinna być bowiem stabilnym zespołem reguł ograniczających wszystkich aktorów społecznych - instytucją, o którą wszyscy powinniśmy dbać. Państwo silne to państwo silnych instytucji - niezależnych od pojedyńczych ludzi. Oczywiście, niewielkie zmiany w regułach niekiedy są konieczne - ale tylko jeżeli niektóre z nich są dysfunkcjonalne. A więc nie możemy a priori tworzyć nowych konstrukcji tylko dlatego, że "odchodzący szef może zatruwać życie następcy (...) mechanizmami, które >>pod siebie<< zbudował". Jeżeli książę Piotr Mikołaj stworzył dobre prawo, to będzie ono działać także pod rządami przyszłego władcy. Zwróćmy też uwagę na fakt, iż nie sam książę był twórcą norm składających się na sarmacki ustrój. To również my - tak! - ja, Ty, Hrabia Chojnacki - mieliśmy jakiś udział w tym dziele. Braliśmy udział w referendach, w wyborach. Niektórzy z nas zasiadali w Sejmie. Myślałem, że my wszyscy, wspólnie z księciem, opracowywaliśmy prawo dla Sarmacji, a nie dla konkretnej osoby. Jeżeli na wysokościach brzmiało "L'État, c'est moi", ja nie usłyszałem.
Dalej obecny książę pisze: "On sam [suweren - książę] powinien określić sposób, w jaki Korona będzie korzystała ze swoich uprawnień — tak wynikających z litery Konstytucji, jak i ducha ustroju sarmackiego. On sam powinien ukształtować model relacji z Izbami Sejmu, Rządem, krajami Korony i prowincjami czy władzą sądowniczą — pozostawiając te z obecnych ustaleń, jakie uzna za słuszne, a zmieniając te, które będą bardziej odpowiadały jego osobowości i priorytetom". Tego nie rozumiem. Primo, On sam tego sposobu itp. określić w pełni przecież nie może (stąd projekt w Izbach Połączonych). Secundo, skoro to On ma określać, poczekajmy, aż będzie mógł się tym zająć jako Książę.
Przejdźmy do konkretnych zapisów nowelizacji. Przywrócenie prawa weta wobec ustaw jest po prostu niepotrzebne - nie znajduje uzasadnienia w faktach - a ponadto burzy równowagę pomiędzy suwerenami (Księciem i Narodem). Uprawnienia Księcia związane z blokowaniem ustaw mogłyby, moim zdaniem, zostać wzmocnione tylko pod warunkiem wzmocnienia uprawnień Izby Poselskiej dotyczących aktów normatywnych głowy państwa. Niestety, "targi z siłami politycznymi" są istotą polityki nawet monarchiach absolutnych (choć tam targi te są mniej przejżyste) i myślę, że Hrabia Chojnacki też zdaje sobie z tego sprawę. "Pragmatyka i zdrowy rozsądek" mówią nam, że zupełne nie liczenie się z ciałami pośredniczącymi (a taka postawa wyraża się w wecie absolutnym), reprezentującymi wolę różnorodnych aktorów społecznych, sprawia, że ciała te umierają, a wraz z nimi przestaje żyć cały Naród (wtedy już tylko wegetuje).
Jeżeli chodzi o tworzenie i znoszenie prowincji, to chciałbym zauważyć, iż dotychczasowe przepisy zostały napisane dosyć niestarannie. "Książę, za zgodą Sejmu" oznacza ni mniej, ni więcej tylko "Książę, za zgodą Izby Poselskiej, Izby Senatorskiej i... Księcia". Z uzyskaniem zgody ostatniego z wymienionych członów Sejmu mogłyby być problemy ;)
Ad rem. Uważam, że zmiana dotycząca tworzenia prowincji jest słuszna. Natomiast ich znoszenie powinno być troszeczkę trudniejsze - myślę, że poniższy "projekt" znajdzie u Czytelników zrozumienie. Otóż, zamiast poprawki w brzmieniu:
"Książę, w drodze dekretu, może znieść prowincję, której organ stanowiący —
inny, niż namiestnik pro tempore — podjął decyzję o likwidacji prowincji lub
jeśli wystąpiły co najmniej dwa z poniższych warunków:"
lepsza, moim zdaniem, byłaby następująca:
"Książę, w drodze dekretu, może znieść prowincję, której organ stanowiący —Można to podzielić na dwa ustępy.
inny, niż namiestnik pro tempore — podjął decyzję o likwidacji prowincji.
Książę, za zgodą Izby Poselskiej, w drodze dekretu, może znieść prowincję, jeśli
wystąpiły co najmniej dwa z poniższych warunków:".
Co do przysięgi panów ziemi, zgadzam się, że "nie jest konieczna". Bez porównania ważniejsze są zmiany dotyczące Izby Poselskiej. Odejście od „elastycznej” liczby posłów jest krokiem dobrym, przy czym lepsza byłaby liczba nieparzysta. Z kolei zezwolenie na ustawowe zawężenie kręgu osób, którym służy czynne i bierne prawo wyborcze pozwoliłoby na różne działania, niekoniecznie służące eliminacji słupów. Ograniczenie praw wyborczych ma znaczenie na tyle doniosłe, że powinno być zapisane explicite w Konstytucji. W ogóle tworzenie z Konstytucji "ramowej ustawy", która w ważnych kwestiach odsyła do ustaw zwykłych obniża jej rangę i sprawia, że przestaje pełnić funkcję "ogranicznika" ustawodawców. A ze skróceniem długości kadencji poczekałbym jeszcze. Myślę, że w ogóle od marca upłynęło zbyt mało czasu, żeby mechanizmy wtedy wypracowane "dotarły się".
Pozdrowienia z Bliskiej Zagranicy,
Andrzej bar. Dzikowski
1 komentarz:
"Jeżeli chodzi o tworzenie i znoszenie prowincji, to chciałbym zauważyć, iż dotychczasowe przepisy zostały napisane dosyć niestarannie."
W moim oryginalnym projekcie ten przepis brzmiał "Książę, za zgodą Izby Poselskiej,..". Dopiero Izba Senatorska namieszała :)
Prześlij komentarz